Najnowszy numer magazynu „OkoLica Strachu” pojawił się właśnie w przedsprzedaży. Znajdziecie w nim kolejną porcję ciekawych opowiadań jak i wiele porządnej publicystyki!

Piąty numer OkoLicy Strachu możecie już zakupić przedpremierowo. Wysyłka w dniu premiery tj. 28 marca.

KUP TUTAJ

 

 

W numerze:

OPOWIADANIA:

Marianna Szygoń – Zbrodnia niedoskonała
Tomasz Krzywik – Mrok, który pochłania
Damian Zdanowicz – Pokrewieństwo z pustką
Marek Grzywacz – Oczy ognia
Wojciech Gunia – I kiedy płomienie
Marek Stelar – Sam przeciw wszystkim
Kenneth Grant – Talizman
Paweł Lach – Coś, co nie powinno istnieć

WYWIADY:

Paco Cabezas — Seks i filmy, to jest właśnie to, co głównie robię
Małgorzata Saramonowicz — Gdyby Edgar Allan Poe miał córkę …

PUBLICYSTYKA:

Małgorzata Saramonowicz i Mikołaj Kołyszko – Przerażająca wiara dawnych Słowian
Olga Kowalska – Wendigo- W szponach gorączki głodu
Piotr Borowiec – Sztuczne raje, prawdziwe piekła. Klasyczna literatura grozy wobec środków psychoaktywnych (cz. 1)
Wanda Dittrich – Dziwolągi – próba syntezy
Krzysztof „Korsarz” Biliński- Muzyka tchnąca grozą (cz.1) -Teoria i klasyka
Dominik Łuszczyński- Horror zilustrowany, czyli o grozie w komiksach (cz.1) Złota Era lat 40. i 50. XX w.
Simon Zack – Filmowe potwory

FORMAT A5. STRON 148. PAPIER EKOLOGICZNY, BLOK CZARNO BIAŁY, OKŁADKA – LAKIEROWANA, KOLOR.

„Odkrycie dla świata literatury rzeczywistości kreowanej przez umysł w odmiennych stanach świadomości było zasługą wczesnych romantyków. Piękne wizje, enigmatyczne marzenia, niepokojące halucynacje – wszystko to otwierało drogę fantastyce, dla której anormalne stany psychiki stanowiły i stanowią nadal wdzięczny temat. Zresztą nie mogło być inaczej, literatura fantastyczna w swojej najmroczniejszej postaci reagowała na zmiany społeczne. Podstawową funkcją, z pozoru tylko paradoksalną, fikcji spekulatywnej jest komentowanie procesów zachodzących w świecie realnym. W tym przypadku w sposobie
korzystania ze środków odurzających, a przede wszystkim – z ich coraz większego katalogu i zmiennej dostępności.
W 1849 roku wprowadzono pojęcie alkoholizmu. W 1839 roku próby ograniczenia zbytu opium w Chinach doprowadziły do wybuchu wojny. W 1860 roku Albert Niemann po raz pierwszy zsyntezował kokainę. W 1887 roku niemiecki farmaceuta Louis Lewin opisał efekty, jakie wywoływał kaktus nazywany przez amerykańskich Indian peyotlem. Rok wcześniej brytyjski parlament przyjął ustawę „The Pharmacy Act 1868”, pierwszy krok ku całkowitej prohibicji narkotykowej. Ustawa ta ograniczała sprzedaż wielu trucizn i niebezpiecznych substancji tylko do punktów prowadzonych przez uprawnionych aptekarzy”


(Frg. Piotr Borowiec – Sztuczne raje, prawdziwe piekła.)

„Wendigo, Witiko, Windego… To wszystko nazwy lodowego głodu – imiona nadane głodowemu potworowi, a także uczuciu, które tego potwora budzi. Jest tych imion zresztą znacznie więcej, każde zaś pozlepiane z podobnie brzmiących cząstek indiańskiego narzecza
Chippewa, używanego przez plemiona Algonkinów z kanadyjskiej północy. Bezpośredniego tłumaczenia tych imion nigdy nie poznaliśmy, choć wiemy, że samo słowo „Wendigo” oznacza między innymi sowę. Być może użyto go w celu nazwania naszego potwora przez te wielkie, przekrwione oczy, które wywołuje zazwyczaj głód? Przez szalone spojrzenia, nieobliczalne i uważne zarazem, jak u nocnego drapieżnika? Wendigo także jest drapieżnikiem – to potwór z krwi i kości, kanibal, wiecznie nienasycony ludożerca. To fizyczna manifestacja głodu tak wielkiego, że aż niemożliwego do odparcia. Przez wieki Wendigo był jedynie miejscową legendą. Przywiązany był on do konkretnego obszaru na mapie i tylko tam spotykany: na dalekiej północy, pośród kanadyjskich lasów, na niemal podbiegunowych ostępach dystryktu Athabasca, gdzie zima trwa nierzadko pół
roku, a śnieg potrafi udusić swym nadmiarem nie tylko ludzi, ale też wszystko to, co stanowi ich pożywienie. To właśnie tam pojawiła się i ożyła legenda o istocie, której należy się strzec
wraz z nadejściem zimy: legenda o potworze, którego przybycie zapowiada burczący brzuch.”

(Frg. Olga Kowalska – Wendigo- W szponach gorączki głodu)

„Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo demoniczna i przerażająca była religia naszych słowiańskich przodków. Wiele rodzimych ruchów newage’owych chciałoby wierzyć, że przedchrześcijańskie społeczności Słowian przypomniały hipisowskie, miłujące naturę komuny. Co całkiem zabawne, jeśli w szkołach w ogóle wspomina się o społeczności Słowian, to lansowana jest właśnie taka wizja. Uśmiechnięci ludzie ubrani w białe szaty wykonane czystego lnu, składający ofiary z miodu, sera i zbóż, plecący wianki w Noc Kupały i szukający kwiatu paproci. W tej wizji najmroczniejszym aspektem kultu było nocne skakanie przez ogniska i wróżenie przebiegu działań wojennych z chodu czarnego konia. Taki obraz słowiańskiego świata jest, delikatnie mówiąc, niepełny (jeśli nie zwyczajnie fałszywy). Słowiańska religia prezentowała niezwykle przerażającą wizję rzeczywistości, a jej rytuały bynajmniej nie ograniczały się do zostawiania skrzatom miski miodu…”

(Małgorzata Saramonowicz i Mikołaj Kołyszko – Przerażająca wiara dawnych Słowian )

„OkoLica Strachu” #5 już w sprzedaży

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code